Dodano: 2009-11-19 18:26
Słysząc całą rozmowę kapitana z majtkami, chciał jak najszybciej wydobyć się spod zwał śniegu. Noga ugrzęzła jej w szczelinie i nijak sama wydostać się nie mogła. Wreszcie się wygramoliła.
Hej :!: krzyknęła na kamratów. Chcecie żebym wam pomogła czy nie :wink: No, ile mam czekać... :?: :twisted:
Ruszyli z piskiem opon, aż dym poszedł 8). Wiadomo kto kierował
Jak to się stało, że umiem tym czymś kierować i tak w ogóle co to jest :?: :roll:
^^ Dodano: 2009-11-19 19:22
Wooho, chybaś zajumała sekretne automatyczne sanie Zbereźnika :wink: - stwierdził kapitan, zerkając na połyskującą w Słońcu karoserię wozu. Stworzenie znikło za horyzontem, za chmurą białego pyłu.
Let's a hell get out of here :twisted: - stwierdził, słysząc wściekły ryk bestii.
Albo... chwila, chwila, Waćpanna. Czyż nie jest tak, ze tam gdzie potwory tam i skarb? :roll: :twisted:
Dodano: 2009-11-19 20:04 Zmieniono: 2009-11-20 19:22
Niby tak...ale ja już swój znalazłam. Tu spojrzała na krwistoczerwone cacko. Chyba, że mają więcej takich sań to ja się piszę... :twisted:
Wrócili w miejsce w którym potwory cudaczne ukazały się im oczom. W miarę zmniejszania się odległości od onego robiło się coraz jaśniej.
o w dziąsło szarpane wasza mać...to jest to. :twisted:
Dodano: 2009-11-19 20:15 Zmieniono: 2009-11-19 20:23
Uhu, wiedziałem, że jakieś cuda się tu skrywają. - spojrzał na Zbereźnika. - Przecież, drodzy Kamraci, toż to nieziemskie, by mieszkać na biegunie w otoczeniu samych li tylko reniferów. Podejrzewam, że nasz drogi gospodarz skrywa jeszcze jedną tajemnicę. - podszedł do Zbereźnika i zerwał mu maskę z facjaty:
No tak, toż to Lord Cthulhu w swej najbardziej upiornej postaci :twisted:
Zastanawiacie się pewno, cóż ów Waćpan tu robi i czemu nosi ten zbereźnicki kostium? Otóż, moi drodzy, onże ongi przegrał z Waszym kapitanem w kości i przegrał. Na dodatek nie wypłacił mi się z długu, więc... :twisted:
Dodano: 2009-11-19 20:22
E...coś jest nie tak z ta facjatą. Wyjęła niewielki nóż i podeszła do Zbereźnika...parę zwinnych ruchów i włala
:D
o niebo lepiej :twisted:
Dodano: 2009-11-19 20:43
Ee... O_O Zaraza, jest przystojniejszy od kapitana. Na kil z nim kamraci :!:
Dodano: 2009-11-20 19:50
Zaraz, zaraz nie tak prędko. Jam go że tak powiem stworzyła więc "mój ci jest! mój ci jest!"<o matuchno cytatami gadać poczynam>. I nie to żebym chciała na zawsze przy sobie go zatrzymać ale na jakiś czas... :wink: A jak mi się znudzi to rekiny się nim zajmą. :twisted: Nie w smak było kapitanowi to co usłyszał, jednakże znał dobrze Rose i wiedział że szybko znudzi się jej nowa zabawka.
Jako że wieczór i dawnośmy nie biesiadowali zabawmy się przy ognisku i butelczynie rumu. Może to nasza ostatnia noc na lądzie... :wink:
Dodano: 2009-11-20 20:12
- Eh. - westchnął odnośnie decyzji w sprawie Zbereźnika. - Dobra, kamraty, zabawa odwołana na czas bliżej nieokreślony. - odłożył linę. - Poca melduje, ze rum nam zamarzł :lol:
Więc musimy rozpalić wieeelki ogień, byto wszystko rozmrozić :twisted: Raz, raz, do roboty :!:
Dodano: 2009-11-20 20:25
Jak to zamarzł... 8O Jakiś trofiejny musiał być...wszystko na psy schodzi nawet rum...
Kapitan dobrze gada...ognisko jeno może tu zaradzić ale coby się lepiej uwijało to jakaś muzyka by się przydała...Kapitanie zapodaj coś żwawego :wink:
Dodano: 2009-11-20 20:31
:twisted: :twisted: :twisted:
Coś dla żeglarzy, wojowników, czyli nas kamraci :twisted:
A co do ognia... proponuję opalić brodę pupilowi Rose. Będzie niezły dym :twisted:
<robi proszącą minę> :twisted:
Dodano: 2009-11-21 11:22
8O W sensie, że jak kurczaka bedziem mojego branka :wink: opalać :!: Tak się nie godzi...a poza tym, to smród spalonych włosów zmysł węchu i smaku by zbałamucił tak, iż szlak trafiłby przyjemność z picia rumu. :wink:
Kapitanie, ja sobie tak myślę, że Ty jednym skinieniem ręki sprawisz, iż stanie się ogień :) A tak miedzy nami to na miano mojego pupilka to Kapitan wie, że trzeba sobie zasłużyć a jam jeszcze nie miała okazji się przekonać co ów wspomniany potrafi
:twisted:
Chwile później...
Nie wiem co to jest to w ognisku bo sam kapitan przydzielał jadło, mam jednakowoż nadzieje że będzie zjadliwe. :roll:
. Poca masz tu kawałek... :D
Dodano: 2009-11-22 12:04
- Pieczony Wróbel. - stwierdził kapitan, na wątpliwości Rose :lol: - Przez Anglików zwany Sparrow. :wink: Widząc przerażenie majaczące w oczach kamratki, sprostował wnet: - Żartowałem. Przecież wszem i wobec wiadomo, iż nie jestem złym stworzeniem. Pana Sparrowa dałem więc ku uciesze majtkom, by go trochę podtopili w przeręblu dla hecy. Niech załoga ma jakąś radość z tej mroźnej wyprawy :twisted: - dorzucił, zagryzając pieczone jabłko. 8)
Dodano: 2009-11-22 15:27
Jak to...Kapitanie moją zabawkę bez pytania majtkom oddałeś...?! Tak być nie może!!! Ja protestuje i oficjalnie ogłaszam wszem i wobec że na naruszenie mych dóbr osobistych się nie godzę! Podpisano AD roku pańskiego...hm który to mamy rok? Wyrazem mego oburzenia będzie zbojkotowanie kuchni i chodzenie bez czapki w czasie mrozu
A teraz oddawać mi mojego Sparrowa vel Wróbla - krzyknęła do majtków - niech no i ja w końcu się pobawię :twisted: :wink:
Rzekła na odchodnym - Panowie wybaczą.... :twisted:
Dodano: 2009-11-22 19:45
...Albo i nie :twisted: - dodał zgryźliwie, przegryzając kawał soczystego mięcha. Spojrzał na Pocę, który tylko westchnął donośnie. - Tak, tak, stary druhu, kobiety. - rzekł kapitan, po czym spojrzał ku horyzontowi. - Ciekawe... - dodał po chwili, dostrzegając zagadkowe migotanie.
Dodano: 2009-11-23 17:59
Pfff... :twisted:
Jednakowoż usłyszawszy komentarz wróciła, coby z kapitanem podyskutować - co ma do kobiet. :twisted:
Z drugiej strony, usłyszeć słowo kobieta z ust Kapitana całego tego bajzla to był doprawdy komplement. Tak wiec zapomniała o swej zabawce. No i to migoczące coś przykuło i jej uwagę.
- To się nie ma co zastanawiać, trza nam obrać kierunek w stronę tego czegoś, a nóż widelec będziemy mieli farta... :wink: :twisted:
Dodano: 2009-11-23 20:31
Wydaje mi się, że to obrało kurs na nas oO - stwierdził kapitan.
<dostrzegli jak tajemniczy obiekt zaczyna przyjmować coraz realniejsze kształty>
i po chwili...
:roll:
Dodano: 2009-11-24 17:28
Łeee a ja myślałam że to jakaś wyspa skarbów mieni się w oddali :wink: A tu patrzcie toż to zwykły talerz. Teraz Poca będzie jak panisko jadał :wink:
No właśnie dawnośmy nie odwiedzali naszej wyspy. Wartowałoby sprawdzić czy się jakie łotrzyki do dukatów i innych kosztowności nie dobrały... :roll:
Dodano: 2009-11-25 09:12
Czyżbyś nam już przymarzała, droga kamratko?;>
Dobra, majtki, na pokład marsz i uwalniać statek z okowów lodu :twisted:
Kierunek->cieplejsze morza. Tylko fantów nie zapomnijcie, w szczególności sań (workiem sam się zaopiekuję - pomyślał). Koniec zabawy, łajzy morskie, ruchy, bo kocurem poszczuję :!: - orzekł, z radochą patrząc jak załoga uwija się przy statku.
:twisted: :twisted: :twisted:
Wkrótce ocean powitał ich otwartymi ramionami.
Dodano: 2009-11-25 19:00
A co nie widać... :wink: Nos czerwony, ale to może od rumu. :twisted: Nosze wszystko com miała w szafie i dalej zimno do tego wiatr tak piź...znaczy wieje.
Tak, tak trza nam na cieplejsze wody :!:
I już oczami wyobraźni widzi jak wygrzewa się leniwie na słoneczku wraz z kapitanem :twisted:
spełniającym wszystkie jej zachcianki 
Dodano: 2009-11-25 19:08
<spojrzał na myślochmurkę nad głową Rose>
No, no, marzenia rzecz piękna. - stwierdził, po czym chwycił butelkę rumu. - Czy takie podpadają już pod bunt przeciw kapitanowi? :twisted:
Dodano: 2009-11-25 19:26
Z zadumy wyrwał ja dźwięk łamanego drewna połączony z hukiem i silnym kołysaniem. Co do kroćset :!:
Jak nic zahaczyliśmy o coś...a konkretnie o wielgaśną krę. No i marzenia poszły... :roll:
Mostek, mostek jest problem!!! Big problem...

Dodano: 2009-11-25 19:58
O, tak, very big OO
:roll:
<spojrzał na Pocę, który skrył się za beczkami, spojrzał na majtków, którzy chyżo wskoczyli do szalup>
Dokąd to łajzy? To oznacza bunt, tchórzliwe psy! - ryknął kapitan, chwytając szablę, wskakując na dziub statku i godząc ostrzem ogon potwora.
Ha! - zaśmiał się wniebogłosy,siekąc i tnąc.
Rose! Kurs na prawą burtę! Poczęstujmy to kulkami :twisted:
Dodano: 2009-11-26 19:08
Sie robi :!: Tylko...która to prawa, zawsze mam z tym problem :twisted: :roll:
Dodano: 2009-11-26 19:14
Ochż, ta pi(r/j)acka skleroza :wink:
Ta, ta - macha łapą 
Dodano: 2009-11-26 19:26
Aaaaaaaaaaaaaaaaachaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa - palnęła się ręką w czoło.
Mówisz i masz ale kule to se niech kapitan sam nosi...ja nie po to zrobiłam sobie paznokcie, żeby je teraz połamać 